Por Fiesta medialnie
Por Fiesta Club konsekwentnie realizując swój główny cel: tworzenie Twojego miejsca w Krakowie, zaistniała w mediach. Nie ukrywamy, że napełnia nas to dumą i chcemy się z Wami podzielić tymi sukcesami! Cieszymy się ogromnie, gdy o nas piszą i wszystkim, którzy nam pomagają w promocji serdecznie dziękujemy! Zapraszamy do odwiedzenia "Biura Prasowego Por Fiesta Club" :)
Czarno-białe zdjęcia są artystyczną dokumentacją wędrówek w poszukiwaniu ducha miejsca – genius loci Andaluzji. Autorka odnajduje go w uliczkach, tawernach, warsztatach rzemiosła, a także na dachach i dzikich plażach. Zdjęcia są swoistym zapisem klimatu Andaluzji, „miejsca gdzie zaczyna się pasja”. Muzyka i taniec flamenco wciąż żyje w lokalnych knajpach. Azulejos – ręcznie malowane ceramiczne płytki zdobią domy, ławki w parkach, podwórza, uliczki i place, przypominając o orientalnej tożsamości regionu. W białych miasteczkach w górach Sierra Nevada czy na wybrzeżu, zwłaszcza Costa de la Luz, poza sezonem czas zatrzymuje się w miejscu a wiatr wdziera się w zaułki, doliny i dzikie zatoki. Stukot obcasów, charakterystyczny rytm wyklaskiwany lub wygrywany na gitarze, muzyka, która porywa, niezapomniane doznania estetyczne... Być może to stereotyp Andaluzji, a być ć wciąż autentyczny obraz tego pociągającego zakątka Hiszpanii.
O wystawie w prasie...
Bezdroża
Ceneria
Dla Lejdis
Dziennik Polski
Dziennik Polski _pl
Gazeta Krakowska_przed wydarzeniem
Gazeta Krakowska_po wydarzeniu
Grennways
interia
Krakowska Gazeta Internetowa
nasze miasto
o.pl news
Planeta Młodych
Puls biznesu
Skauting
Student news
Wirtualny wydawca
wp_pl
i w radio...
Dominika Zaręba i Amelia Huszcza w Radio Kraków. Fragmenty wywiadu z audycji radiowej "Przed Hejnałem"
część I
część II
Niewielka sala koncertowa zatopiona gdzieś wśród piwnic najstarszej ulicy w Krakowie. Sklepienie krzyżowo-żebrowe, wapienne kamienie na ścianach, kameralna scena ukryta w mroku. Pełna sala, każdy wciśnięty w swój fotel. Cisza wręcz namacalna. Wreszcie reflektor rozcina mrok oświetlając trzy puste krzesła.
Wchodzą po kolei: Irene, Jose, Arturo.
Irene z kwiatem we włosach, Jose z nieśmiałym uśmiechem, Arturo z gitarą.
Po chwili na scenie pojawia się Marta. Marta z charyzmą.
Arturo uderza w struny i od tej pory zaczynają się czary. Tak jakby te melodie i te rytmy były sekretnym znakiem dla całej magii zaklętej w nas i wokół nas. Jakby struny gitary Arturo nie były rozpięte na gryfie – ale na naszych przeżyciach. Jakby widok tańczących Marty i Irene był jedynym obrazem, na który warto czekać. Jakby śpiew Jose był śpiewem naszych własnych uczuć.
Siedziałam w pierwszym rzędzie i chłonęłam. Każdą cząstką starałam się nasycić, napełnić, nazbierać na zapas tej oszałamiającej ilości emocji, którą nas obdarowali artyści.
Flamenco ukochałam kilka ładnych lat temu. Jak każde silne uczucie nie raz sprawiało mi zawód, nieraz wręcz euforię. Czasem je zdradzałam, czasem porzucałam – zawsze jednak wracałam. Po tym koncercie nie mam już wątpliwości: jestem na nie skazana. Nigdy nie zapomnę wirującej jak fryga Irene wystukującej obcasami w niewiarygodnym tempie rytm, ani też Marty z jej eksplodującą w każdym geście i ruchu pasją. Zawsze będę pamiętała przejmujący, charakterystyczny dla flamenco zawodzący śpiew Jose tak wyraziście podkreślany przez grę Arturo.
Koncert Peńa flamenca „Triana” w Krakowie odbył się pierwszy raz. Mam nadzieję, mam ogromną nadzieję że nie ostatni.
Napisała Ewa Murawska
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z koncertu na naszej stronie na FB zobacz